Wyzwanie nie lada, albowiem przyszło mi fotografować… fotografkę. Moje obawy, że będzie szczególnie wymagająca lub krytyczna były płonne i pracowałem z radością. Dzięki Kamilo i dzięki Szymonie za wyciągnięcie na światło dzienne swojego cacuszka – jedenaście lat remontowanego Velorex’a;)
Ale zanim pójdziesz przed ołtarz zaproś do domu fotografa i pozwól mu działać swobodnie. Chwile zamyślenia i „wyciszenia” przed życiowym zwrotem potrafią zaowocować wyjątkowymi ujęciami… Na zdjęciach Patrycja i Karol – Dzięki.
Lubię pracować z Parą Młodą w różnych przestrzeniach tak, by wydobyć z nich jak najwięcej emocji i nastrojów. Po kaszubskich pagórkach i jeziorach, strzałem w dziesiątkę okazała się wizyta w żwirowni. Warto było tam jechać choćby po to by zobaczyć jak Emilia na obcasach brnie przez piachy i wspina się na koparki nie tracąc uśmiechu z ust. Dzięki.

…kajakarze poszli w bój. Po raz drugi, ku mej radości, w błocie i po kamieniach, bez zadęcia i rodzinnie, Słupią, w okolicach Sulęczyna. Byłem, fociłem i dzielę się.
Impreza się rozwija a brak jej nośnej nazwy. Dla najlepszej propozycji nagroda! Hasła pomocnicze: Kajaki, Słupia, Zawody, Kaszuby, Sulęczyno, Witek…
Pełny materiał z imprezy na: http://zawodyslupia2011.wordpress.com/
Wiosenne słońce podgrzewało emocje ale wiosenny wiatr dał nam popalić na plaży podczas pleneru. Wiola z odkrytymi ramionami pełna kobiecego wdzięku a fotograf w dwóch bluzach szczękał zębami:) Zupełnie inaczej niż na weselu, gdzie w pocie czoła wyrabiałem się z fotografowaniem wujka w różowej peruce i kolegi w kasku MO.
Spośród wszystkich znanych mi grup społecznych, ludzie nacechowani niepełnosprawnością intelektualną zdecydowanie wyróżniają się chęcią do zabawy. Są idealnym materiałem dla DJ-a a co za tym idzie również dla fotografa. Z dużą przyjemnością przyjąłem więc zaproszenie do gdańskiego klubu „Miasto Aniołów” na tematyczną imprezę Footballowanie 2011. Jak mogłem się spodziewać, przy pierwszych taktach muzyki parkiet był pełen a prowadzący nie mógł się opędzić od chętnych do konkursów… Wciągnąłem więc brzuch i ruszyłem w tłum ze swoim aparatem:)
Pełny materiał na osobnym blogu http://footballowanie2011.wordpress.com/
Młoda pierś należy do studentów Wydziału Aktorskiego łódzkiej Filmówki, którzy dali głos podczas tegorocznego festiwalu Łodzią po Wiśle (http://www.lodziapowisle.pl/). Ja, jak zwykle, tam byłem i trochę pofociłem. Pieśni ze sceny płynęły głównie w języku Shakespeare’a, w przeciwieństwie do tych sprzed nieodległego Pałacu Prezydenckiego:)
Skanowania ciąg dalszy… Kiedy Nowozelandczycy chcieli popisać się przede mną jakąś wiedzą na temat Polski, wymieniali nazwisko „Malysz”. Sęk w tym, że był to pierwszy sezon sukcesów Orła a ja poleciałem na drugą półkulę przed jego rozpoczęciem i nie oglądałem TV.
Zakup niezłego skanera to świetna okazja do odkurzenia starych negatywów i slajdów, które niejedną publiczną odsłonę zaliczyły, ale w sieci jeszcze nie gościły (ta poezja nie była zamierzona). Tak czy inaczej kochankowie wielkich maszyn to chłopaki z Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei, którzy w pocie czoła i ku rozpaczy swoich kobiet, w skierniewickiej parowozowni, zdzierają rdzę z zabytkowego taboru kolejowego z ambicją pokazania go światu w nowym, pełnym blasku i chwały świetle.

































































































































































































































































































































































































































































































